Wyprawa z dzieckiem do Indii ,czyli ekstremalny test produktów w akcji :) Część pierwsza!

przez tublu

Blog  zamarł przez ostatni miesiąc… Tak to bywa,  jak się człowiekowi zachce  urlopu. Mój urlop trwał 3 tygodnie. Potem oczywiście musiałam ponieść karę za lenistwo urlopowe – czyli nadrobić zaległości – zajęło mi to TYLKO tydzień… Istny Koszmar – więcej nie jadę 😉

Czy ktoś z Was drżał gdy zbliżał  się wyjazd z dzieckiem  np. na Mazury, albo zastanawiał się, jak to by było wyjechać z maluchem  za granicę niedaleką?… Ja Wam teraz zafunduję,  mam nadzieję ciekawą, relację z podróży z małym dzieckiem … do Indii 🙂 Totalna egzotyka. Zapewniam Was, że można 🙂

Kto się boi – niech lepiej dalej nie czyta 🙂 Będzie brudno, głośno , ale i wesoło 🙂

Od dawna planowaliśmy dłuższe wakacje i nie mogliśmy się już ich doczekać. Jednak byliśmy też  pełni obaw, czy nasze drugie dziecko (tublu) poradzi sobie bez nas. Zostało  w rękach zaufanego pracownika, jednak człowiek zawsze myśli, że jest niezastąpiony 🙂 Oczywiście  po powrocie wszystko było ok, świat się bez nas nie zawalił – ku mojemu wielkiemu zdziwieniu ;). Przyznaję – przez pierwsze  dni urlopu wydzwoniliśmy  setki minut z pytaniem czy wszystko ok, biegaliśmy  do kafejki internetowej podglądając co tam słychać w świecie tublu… Ale szybko odpuściliśmy i wypoczywaliśmy już w spokoju ducha.

To była  moja druga wyprawa do Indii. Z dzieckiem – pierwsza. Fakt pojawienia się Zoi jako współtowarzyszki  podróży zmienił zupełnie moje postrzeganie pobytu w Indiach – bycie mamą to jednak duża zmiana priorytetów 🙂  Zawracałam uwagę na to, w jaki sposób hindusi traktują dzieci, jak je noszą, w jakich żyją warunkach. Czym się bawią mali hindusi 🙂 co jedzą 🙂 itd. Byłam ciekawa, czy spotkam dużo matek  noszących dzieci w chustach. Trochę ich było… aczkolwiek dużo więcej turystów używało do tego celu chust czy nosideł. Hindusi najczęściej nosili dzieci na rękach 🙂
Nasz pobyt obejmował głównie Goa i  Delhi. Goa to typowo turystyczny region (ze względu na położenie).  Delhi to  wielkie miasto, a my byliśmy tam zaledwie kilka dni.

Początek podróży to lot z  Warszawy do Moskwy,  gdzie mieliśmy czekać kilka godzin na samolot do Delhi… Podczas tego długiego oczekiwania  w Moskwie pożałowałam, że nasze łóżeczko turystyczne jest spakowane w walizce! Biedna Zojka musiała przespać się na podłodze 🙂

Znacznie więcej komfortu miałaby w naszym łóżeczku turystycznym no ale cóż 🙂 szewc bez butów chodzi 😉  To niech będzie przestrogą dla Was – na tak długą podróż  trzymajcie łóżeczko turystyczne dla dziecka pod ręką.

W  Delhi ponownie kilka godzin oczekiwania na samolot na Goa. Powtórka akcji  spanie na podłodze na lotnisku.

Po paru godzinach męki (szczególnie dla mnie –  latać nienawidzę) szczęśliwie dotarliśmy na Goa. Jeżeli ktoś z Was myśli, że to koniec naszej podróży do celu – jest w błędzie. Czekała nas jeszcze „tylko” godzina jazdy indyjską taksówką… Kto nie jechał ten nie wie, jak długa jest taka godzina  🙂 Jazda indyjską taksówką  – czujemy się tak jakbyśmy jechali z kierowcą rajdowym, po torze z przeszkodami. Do tego te  przeszkody są ruchome i głośno trąbią… Kierowca rajdowy również trąbi na wszystko. Wkoło  nie ma żadnych znaków i wydaje się, że nie ma też  przepisów drogowych.  Nawet jak są,  to i tak nikt się do nich nie stosuje. Droga jest  wąska i wyboista – Zoja zasypia nam w samochodzie ze zmęczenia…ja też!! Głowa kiwa mi się strasznie!!

Wniosek dla wszystkich – podróż z dzieckiem męczy bardziej niż podróż samemu… Gdyby mi ktoś powiedział, że będę zasypiać na siedząco jadąc po Indiach indyjską taksówką to NIGDY bym nie uwierzyła….a jednak zasnęłam;)

Zaciekawieni?  Bez obaw – Cdn  🙂

3 Comments
0

Może Ci się spodobać

3 Comments

www.dotykindii.pl 7 czerwca, 2011 - 4:01 pm

Podziwiam! Nigdy bym si enie odwarzyla na taki krok!

Odpowiedź
tublu 3 lipca, 2011 - 4:18 pm

😉 dlaczego? Zojka cały czas tęskni za Indiami, pyta się kiedy znowu pojedziemy:) wspomina pomalowanego słonia itd:)

Odpowiedź
Jagodzianka 16 grudnia, 2011 - 6:10 pm

Witaj!
W styczniu wybieramy się do Indii, do Gokarny 150km poniżej Goa. Zabieramy ze sobą nasze szkraby , roczniaka i trzylatka. Jest to nasza( moją i męża)druga podróż w tamte strony. Wiemy z czym Indie się je. Ale podróż z dzieciakami to co innego. Mam kilka pytań co do przetrwania w dobrej kondycji na miejscu np. co polecasz do apteczki, czy zabierałaś na dobry początek jakieś europejskie jedzenie dla małej typu słoiczki,czy na miejscu można kupić mleko w proszku, czy z perspektywy czasu uważasz że należy podawać dzieciom malarone, czy można kupić tam łóżeczka turystyczne, czy trzeba ciągnąć ze sobą? Jeśli znajdziesz chwilę czasu to proszę o odpowiedzi- podpowiedzi.

Odpowiedź

Zostaw komentarz